Bezsenność, przewracanie się w łóżku jakby w gorączce, a gdy już zaśniesz, koszmary lub niby piękne sny o niej/nim. Strata chęci życia co jakiś czas, dosłowny ból w sercu na widok niej/niego.
To wszystko mi ostatnio towarzyszy. Zły stan. Bardzo zły. Lepsza jest gorączka 40 stopni celcjusza niż to, bo przy takiej temperaturze w kilka godzin można zginąć, a tu nie.
A o co tu chodzi? Chodzi mi o zakochanie (nie zauroczenie - zakochanie, to dwa różne pojęcia). Jest tak kiedy mamy niby wiedzę o tym, że osoba, do której czujemy coś o pierdyliard więcej niż do przyjaciela jest dla nas do tego nieosiągalna. Najgorsza bezsilność ze wszystkich.
Los mnie kopie w dupę ciągle i bez ustanku, gdy coś próbuję.
TYLE.
KROPKA
tfu...
KROPA
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nie współczujcie mi, bo to niebezpieczne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz