poniedziałek, 24 listopada 2014

Piórem to oko można tylko wydłubać.

"Pióro mocniejsze jest niż miecz."
"Ja mam topór dwusieczny."
"Nie rycerz zdobi miecz,
 to miecz zdobi go."
"Taki mocny? No to dawaj na solo!"
"A więc nadstawię policzka,
w bitwie poetyckiej!"
"Te, inteligent, morda i zdejmuj garniaka!"
"Nie mam zamiaru się z ni..." 

     No i po inteligencie. A trzeba było się bić, ewentualnie uciekać. Nie wierzcie im, co mówią o potędze słowa. Jedyne co można zrobić to kogoś zdissować. Jednakże zawsze znajdzie się delikwent o mocnym temperamencie siłowym. Innymi słowy - majster biceps. 
    Należy zawsze pamiętać, że istnieją granice nie tyle co językowe, co i umysłowe. Zbyt mądre słowa wprowadzają prostego człowieka w zakłopotanie. Jeśli do najnormalniejszego Jurka z osiedla powiesz "otóż w pełni Ci oświadczam iż Twój styl bycia nie przystoi Twojej osobie i prosiłbym Cie o poprawę"... Skończy się to siniakami. Próbowałem. Kiedy chcesz się wymądrzać, to ręce wysoko, głowa nisko i skacz na boki. 
    Przed każdym przemówieniem trzeba się rozgrzać. Ewentualnie lecącego pomidora można łatwo ominąć metodą "matrixa". Gorzej jest z butami, większa masa i areodynamiczność ewentualnego lakierka jest naprawdę niepoznana przez człowieka! Jeszcze gorzej jak dopiero co wypolerowany, nie ma zmiłuj, oberwie się plamą chcąc nie chcąc. 
    Wracając do tematu, nie ma siły co doprowadzi do tego że samym słowem podbijemy cały świat, a przynajmniej nie mamy tyle czasu. Nawet wujek Adolf musiał użyć odpowiedniej gestykulacji aby dojść na szczyt. Zawsze w pewnym momencie siły trzeba użyć. Żeby już założyć ostateczną konkluzję - polecam trenować boks, nigdy nie wiadomo kogo spotkamy na ulicy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz