środa, 26 listopada 2014
Wieczorem budzi się wena, dlatego jej nie lubię.
Obok leży
kołdra. Na kołdrze
słuchawki.
A plecak
obok łóżka."
Bo jak mi się zachce pisać o tak zwanej 22:00 to nie ma bata, muszę napisać. Bo jaki malarz miał przypływ emocji i powiedział sobie "jutro, dzisiaj mi się nie chce." Otóż to! Żodyn.
Bo wena to jednorazówka, jak chcecie, to możecie. Jeśli napisanie tego jednego wyrazu zostawicie na jutro, to jaka jest gwarancja, że nie zapomnicie? Kolejna zagadka rozwiązana. Jedyna gwarancja jest taka, że zapomnicie. I w tym problem - pamięć. Pamięć to bezpośrednio wyobraźnia. Jeśli któreś zawodzi to pociąga to za sobą konsekwencje, które mają proste skutki. Najzwyczajniej w świecie prędzej kaktuswam na czole wyrośnie, niż następnego dnia wpadniecie znowu na ten genialny plan podbicia świata. Wujek Adolf się nie cackał - jak tylko wyszedł z więzienia prowadził przemówienia w barach, klubach, gdziekolwiek znudzony Niemiec chciał go słuchać.
Tak samo Wy jesteście tutaj - słuchacie mnie na ekranie, w literach, bo takie było moje widzimisie żeby przejść się do baru i pokrzyczeć. Oto mówię ja - ten którego słuchacie i słuchać będziecie.
Kiedyś będę władcą świata! Tylko zdobędę
miliony followersów na blogu....
poniedziałek, 24 listopada 2014
Piórem to oko można tylko wydłubać.
sobota, 22 listopada 2014
Kocham Pizzę
"Jetem tutaj aby poczytac o czyichś uczuciach do pizzy, nie spodziewałam się hiszpańskiej inkwizycji."
"Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji!"
Chociaż proszę się nie sugerować tytułem, bo hiszpańska inkwizycja odwiedza nas codziennie(chamu jedne). Ale jak to robi? Otóż jest coś tak fajnego co nazywa się "przypadek losowy". A czym jest ten los? No to taki mały zgarbiony facet co patrzy sobie na plan dnia, który od 9:00 przyjmuje, że trzeba komuś zacząć dobrze dzień. Jednak ten plan nagle jebs, trafia do smietnika i panicz o plecach jak liny mostu Golden Gate(tylko że wykrzywione w odwrotną stronę) ustala sobie za punkt honoru, żebyście spędzili ten dzień tak miło, jakbyście siedzieli w Hadesie.
O jak ja kocham plan dnia losu!
8:00 uświadomić go o kartkówce ze słówek o której nie miał pojęcia
9:55 sprawić, ze prezentacja którą przygotowywał w pocie czoła nie będzie działać
11:50 brace yourself! Dwie godziny polaka na którym nie można zasnąć nadciągają!
13:40 dowalmy my, teraz EDB i WOS, na którym nauczycielka ma głos, jakby trzymała w ręku nóż, który uzna, że najlepszą dla niego pochwą będzie przerwa między żebrami ucznia
16:00 co? Odpoczynek? Nie no panie, odpoczywać to Ty będziesz, ale w trumnie. Biegiem do szpitala przyjaciółkę odwiedzić!
19:00 zeskrobujemy kasę na koncert Kabanosika, ale hola hola! Na tym koncercie zakochasz sie w dziewczynie, która się okaże nie dla Ciebie i przez nastepne 24 godziny będziesz kompletnie zrezygnowany życiem.
1:00 śpij dobrze, o 9 pobóka, to był dobry dzień :)
Komu dobry, temu dobry. Spadaj do nory frajerze zanim ci nogi z dupy powyrywam i zjem na obiad.
No bo nasze życie to jeden zasrany przypadek, dlatego kupa to życie, a król sedesów jest tylko jeden.
Kaltes Grab wartet für mich.